Linki

Moje strony
Profil Myspot
Profil Last.fm
Profil na Deviantart




Ulubieni






***
designed by Lilith


Księga gości



Dodaj do ulubionych

Podlinkuj


Archiwum

2010
luty (13)
marzec (2)






***
designed by Lilith


XV - Die Gitarre

piątek, 5.marca.2010, 00:05
Przyszła! Moja cudna gitara w końcu przyszła! Jestem szczerze zdziwiona, że przyszła w stanie nienaruszonym. W końcu droga z Włoch nie jest krótka. I do tego poczta polska...
Nigdy nie widziałam tak starannie zapakowanej i zabezpieczonej paczki. I do tego gitara... Aj, przecudna!

Dziś w końcu zebrałam się do obejrzenia Avatara. Szczerze nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona do tego filmu. Z reguły to, co reklamują jako najlepsze okazuje się być czymś raczej niezbyt zadowalającym.
Jednak... Nie wiem, czy kiedykolwiek jakikolwiek film zrobił na mnie aż tak wielkie wrażenie.
Na pewno jest to najbardziej poruszający film, jaki udało mi się zobaczyć.
Kto nie widział, polecam. Zdecydowanie.

Lilith.

XIV - Sucht

poniedziałek, 1.marca.2010, 19:26
Powinnam się trzymać z daleka od MMO. Zdecydowanie.
Po raz kolejny zaczęłam grę na serverze Lineage II. I trudno. Przynajmniej mam rozrywkę.
Całe szczęście, że nie jest ze mną aż tak źle, jak kiedyś. Teraz przynajmniej czasem śpię.

Nie znoszę poczty polskiej. Już właściwie miesiąc czekam na moją gitarę, która powinna dojść w trzy dni. Szlag by to.

Lilith.

XIII - Das Licht

sobota, 27.lutego.2010, 03:06
Ludzie nie mają litości. Żeby wyłączyć prąd we Wrocławiu tuż po północy? Chamstwo. Przynajmniej dla takiego nocnego stworzenia jak ja.
No, ale wszystko ma swoje dobre strony takie jak np. rozstawione wszędzie świece. Dodają przyjemnego nastroju, oj tak...
Aż miło jest posiedzieć chwilę bez prądu. No, ale jako, że w mieszkaniu mamy cztery laptopy z naładowanymi bateriami, to przynajmniej mogliśmy obejrzeć film. Padło na Forresta Gumpa.

Hm, szkoda tylko, że router nie posiada akumulatora.

I tyle z nastroju oraz przeżycia kilku chwil bez elektroniki.

Lilith.

XII - Tierchen

piątek, 26.lutego.2010, 02:42
I tak nadszedł czas pochwalenia się stworzonkiem. Panie i Panowie, oto Kosiek!



Przesympatyczny koszatniczek, którego wszędzie pełno i który właśnie opracowuje plan zdemontowania kółka do biegania^^
Aj, Kosiek mieszka z nami dopiero od czterech dni, ale już zdążyłam zacząć go uwielbiać. Cudny wiewiór^^
I gratulacje dla Łukasza, któremu udało się okiełznać Kośka na czas robienia zdjęć^^

Lilith.

XI - Die Musik

czwartek, 25.lutego.2010, 19:14
Na całe szczęście czuję się lepiej. Może i kicham jak głupia i kaszlę co chwilę, ale przynajmniej nie jestem aż tak przymulona i mogę spokojnie funkcjonować.

Wczoraj przesłuchałam praktycznie wszystko, co nagrała Tarja po odejściu z Nightwish'a. Jestem szczerze zawiedziona. Nie znalazłam ani jednego utworu, który nie byłby zwyczajnie nudny, bądź tandetny. Pheh, a myślałam, że to Nightwish źle radzi sobie bez Tarji... Widać nie jest z nimi aż tak źle.

W domu mam nowe stworzonko. Z resztą, jutro się nim pochwalę. Zrobię mu jakieś zdjęcie. Póki co nie będę go stresować fleszami, niech się zaaklimatyzuje:)

Lilith.

X - Die Krankheit

środa, 24.lutego.2010, 12:14
Źle, niedobrze. Rozchorowałam się i to poważnie. Na tyle, by nie mieć siły podejść do laptopa i usiedzieć przy nim dłużej niż trzy minuty, bo tyle właśnie spędziłam wczoraj nad klawiaturą.

Nienawidzę tego stanu, gdy boli całe ciało, a każdy oddech wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Nie wspominając już o wypowiedzeniu jakiegokolwiek słowa nadwerężając i tak już bolące gardło.

Aj, niedobrze. Może dziś uda mi się nadrobić w odpowiedziach na komentarze. Postaram się, to na pewno.

I nie wiem co się dzieje z mylogiem, że za nic nie chce mi pokazywać więcej niż jednej notki na stronie.

Lilith.

IX - Der Tanz

poniedziałek, 22.lutego.2010, 15:26
Nie ma to jak odrobina tańca na poprawę nastroju. Rozciągnięcie wszystkich mięśni i poddanie się melodii.
Jestem chyba tańcoholikiem. Nie wyobrażam sobie życia bez możliwości oddania się muzyce. Każdy ruch wyraża czyste emocje. Wspaniałe.

I śpiew. Co z tego, że się do niego nie nadaję. Nic nie zaszkodzi od czasu do czasu podręczyć sąsiadów^^

Lilith.

VIII - Sonne

niedziela, 21.lutego.2010, 14:59
I w końcu za oknem zawitało trochę słońca. Jeszcze trochę, a ptaki zaczną słodko ćwierkać I dobrze. Będzie można wyjść na dwór w ładnych butach bez obawy, że zniszczą się od soli, a szpilki w końcu nie wyrobią na lodzie. No i w końcu pozbyć się płaszcza.

Wczoraj wzięłam się za układanie puzzli. Ambitne zajęcie sobie znalazłam.
Czemu puzzle? Otóż dzień przed urodzinami przyśniło mi się, że właśnie taki prezent dostałam od Mutti. Powiedziałam jej o tym, i oto są. Przyznam, że mnie zdziwiła. Spodziewałam się jakiegoś krajobrazu, bądź zwierzaka, a tu cudna grafika z kobietą, która dzierży katanę. Ach, nawet nie wiedziałam, że takie puzzle robią.
Zachwycanie się puzzlami... Śmiejcie się, ale mi się taka rozrywka naprawdę podoba^^

Lilith.

VII - Geburtstag

sobota, 20.lutego.2010, 00:15
No i minął ten paskudny dzień, w którym to postarzałam się o rok.
I nie ma to jak masa życzeń na naszej-klasie od ludzi, z którymi to nie rozmawiało się od roku, albo i dłużej.
I po co to?

Moja matka była dziś jakoś podejrzanie miła, a rzadko jej się to zdarza. Cóż, przynajmniej jeden dzień spędziłyśmy w przyjemny sposób. Na szczęście.

And... "Roses! Roses everywhere!"

Lilith.

VI - Das Glück

czwartek, 18.lutego.2010, 18:37
Aj, ten mój ukochany... Nigdy nie wytrzymuje z prezentami, z resztą, tak jak ja. Także dostałam moje cudeńka dzień wcześniej.
Śliczny breloczek z misiem, DVD najnowszej części Pottera... Dlaczego? Bo na okładce był Snape:D Łukasz wiedział, że sam film bym kupiła dla okładki, a tu jeszcze nadruk ze S. na jednej z płyt. No i wywiady z Rickmanem - ach...^^ To zdecydowanie to, co Lilithki lubią najbardziej^^
No i figurka Snape'a ściągnięta z Wielkiej Brytanii... Tak, chyba mam obsesję, ale dobrze mi z tym^^

Lilith.

V - Erleichterung

środa, 17.lutego.2010, 20:58
W końcu przyszedł do mnie krwawy okres, a z nim przeszła chęć na wszelkiej maści słodycze i inne śmieciowe jedzenie. Zdecydowanie ułatwia mi to trzymanie się diety.
I co z tego, że wszystko mnie boli.

Chyba jestem uzależniona od seriali. Wyczekuję nowych odcinków House'a, Lostów... Nie mówiąc już o następnym sezonie Dextera, na który będę musiała jeszcze 'trochę' poczekać.
I co z tego, że ucieka mi na tym masa czasu? Trudno. Przynajmniej mam jakieś zajęcie.

Lilith.

IV - Die Wut

wtorek, 16.lutego.2010, 19:37
Odczuwam wielki niedobór czekolady w organizmie. I pizzy.
Też sobie czas na rygorystyczną dietę wybrałam - tuż przed okresem, nie ma co.
Ale trudno, przeżyję. Nie dam się złamać. Za bardzo cieszą mnie znikające kilogramy, żebym pochłonęła teraz pół dużej pizzy.

Czuję, jak wena do mnie wraca. A może to przychodzi nowa? Nie wiem jeszcze.
Co ze sobą przyniesie?

Lilith.

III - Aussehen

poniedziałek, 15.lutego.2010, 16:52
Prace nad nowym szablonem ukończone. Mam nadzieję, że z pozytywnym skutkiem.

Chyba brakuje mi ruchu. Od jutra zmiana - dzień zaczynam od wypadu na łyżwy. Czas wziąć się za siebie.

Powoli wracam do dawnych przyzwyczajeń - zdrowego odżywiania, ruchu i spędzania nocy na czymkolwiek, co nie jest snem.
I oby mi to wyszło na dobre.

Lilith.

II - Liebes Tag

niedziela, 14.lutego.2010, 11:07
Tak, nie lubię walentynek. Jednak być przywitanym zapachem róży to bardzo miła rzecz. Mieć kogoś, kto zawsze o nas myśli, kocha bez względu na wszystko...
Tak, to zdecydowanie coś innego.

Ogólnie dzień już na wstępie zaliczam do udanych. Kilka słodkich pocałunków, róża stojąca w wazonie i coraz mniejsze cyfry na wadze.
Tak, ten dzień zdecydowanie będzie udany.

Lilith.

I - Der Anfang

sobota, 13.lutego.2010, 10:35
Znów ta sama potrzeba wyżycia się gdzieś przy zmianie rozdziału w życiu. Co zmienia się tym razem? Postanowiłam zwalczyć nałóg jedzenia. Przynajmniej tego, które bezczelnie zaśmieca mój organizm. Co z tego będzie? To się okaże.
Jak dotąd, dzień drugi - pomyślnie.

Lilith.



***
designed by Lilith